Informacja od proboszcza ks.Adama Zelgi

  1. W związku z sytuacją w kraju, po konsultacji z księżmi, siostrami i Radą Parafialną, zadecydowałem, że w naszej parafii:
    1. rekolekcje przekładamy na Wielką Środę.
    2. Msze dziś będą krótkie, recytowane (bez śpiewu).
    3. Celebrowane jak w każdą niedzielę (8:00; 10:00; 11:15; 12:30; 18:00) i dodatkowe: 16:00 i 19:00.
    4. Gdy ilość obecnych przekroczy 50 osób – można będzie wysłuchać Mszy św. na zewnątrz (zależnie od pogody, proszę się ciepło ubrać);
    5. W razie większej ilości wiernych o 8:10; 10:10; 11:25; 12:40, 16:10; 18:10 i 19:10 odprawimy Msze w górnym kościele (10 min po rozpoczęciu w dolnej świątyni).
    6. Nie będzie żadnego nabożeństwa, także Gorzkich Żali;
    7. W godz.13:00-16:00; 16:30-18:00 trwać będzie indywidualna adoracja (w obecności relikwii św. Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego, który nakazał otwarcie zamkniętych Kościołów i bł. Edmunda Bojanowskiego, który podczas epidemii cholery osobiście pielęgnował zarażonych) – w intencji: Od powietrza, głodu, ogna i wojny, zachowaj nas, Panie (zapisy w zakrystii).
    8. Każdą chrześcijańską rodzinę proszę o codzienne jednoczenie się o 21:00 z Jasną Górą, odmówienie dziesiątki różańca i odśpiewanie Apelu Jasnogórskiego.
  2. Wszystkich, z mocą zachęcamy do ścisłego, dokładnego, skrupulatnego, przestrzegania procedur związanych z epidemią koronawirusa, jaką przeżywa świat, także Polska. Bowiem, mogę własnym życiem dysponować i ryzykować, ale – zarażać innych – nie wolno mi! Proszę Was także o rozważenie słów Prymasa Tysiąclecia, wygłoszonych w Luboniu, przy grobie Edmunda Bojanowskiego (1972): Możemy być przekonani, że w (wśród) ludzi, którzy zginęli w obozie, byli tacy, którzy świadomie przyjmowali i mękę i śmierć – dla innych niezrozumiałą. Oni wiedzieli, że pożyteczną jest rzeczą, by raczej jeden człowiek umarł, aniżeli Naród cały miał zginąć. Wiedzieli, że trzeba pokoleniom nadchodzącym zostawić wzór, jak w trudnych dla Narodu sytuacjach oddawać raczej własne życie, aniżeli w sposób niecny, może nawet przez zaprzaństwo – ratować je. Dlatego pod murem kaźni stanęli męczennicy i wyznawcy, którzy nie wyrzekli się narodowości, ale ufając Bogu i wierząc, że utrapienia tego czasu nie dadzą się porównać z przyszłą chwałą, jaką Bóg przygotował tym, którzy Go miłują – poszli na śmierć. Śmierć ich była owocna za wzorem najbardziej owocnej śmierci Chrystusa na krzyżu. Waszemu duchowemu wsparciu w całego serca powierzam też chorego Julka i jego najbliższych.