Tabernakulum

2017.09.04

     Jesteś Jezu zamknięty w tabernakulum, w Hostii białej i przeczystej, kruchej i delikatnej. Jesteś tam i nie masz nóg, aby pójść. Nie masz rąk, by przytulać innych. Czekasz! Wciąż czekasz, aż przyjdę do Ciebie.  Aż będziesz mógł przez ręce kapłana przyjść do mnie.

     Czekasz na mnie.

     Wiem, że czekasz nie tylko na mnie. Czekasz na moją mamę, mojego tatę, moją siostrę i brata, czekasz na moje dzieci, a one nie przychodzą do Ciebie tak często jak byś tego pragnął. Pragniesz ich przytulić i z nimi się zjednoczyć. A oni nie przychodzą.

     Szef, koleżanki z pracy, koledzy ze szkoły też nie przychodzą do Ciebie, a Ty tak bardzo pragniesz ich spotkać. Tak bardzo pragniesz być obok nich, iść z nimi w codzienność. Kochasz mnie, a ja sobie często nie zdaję z tego sprawy. Czekasz na mnie niecierpliwie. Jak zakochani z niecierpliwością czekają na siebie nawzajem, tak Ty czekasz na kolejną randkę ze mną.

     Proszę Cię, Panie o siłę i wytrwałość, abym jak najczęściej się z Tobą spotykał. Proszę Cię,  weź moje nogi i posłuż się nimi. Weź je i pójdź do tych, na których czekasz a nie przychodzą do Ciebie. Weź moje ręce i posłuż się nimi, aby przytulić tych, których chcesz przytulić, pocieszyć i podtrzymać na duchu, a może pomóc w fizycznym cierpieniu. Jezu zamieszkaj w moim sercu i posłuż się mną, aby mijani nieznajomi w metrze, koleżanki z klasy, koledzy w pracy mogli Cię spotkać. Może nigdy nie mieli okazji spędzić z Tobą nawet chwili. Może właśnie to będzie dla nich to najważniejsze spotkanie Chrystusa, które odmieni ich życie?

Jezu zamieszkaj w tabernakulum mego serca, w Świątyni Ducha Św., wzniesionej przez Ojca.

 

                                                                                                                               Michał Wasik